Piotr Kuryło + Julia Lachowicz

Piotr Kuryło + Julia Lachowicz

UWAGA! To jest wpis archiwalny dotyczący Pleneru Podróżniczego 2012

Po raz pierwszy zobaczyła go na Kolosach. Wyglądał na pewnego siebie, silnego, zadowolonego, gdy przemawiał ze sceny. Ona obserwowała go z lewego końca sali. Siedziała na podłodze. Nie starczyło dla niej miejsca. Wszyscy chcieli go usłyszeć.

Cieszyła się, gdy to właśnie on został wyróżniony statuetką w kategorii wyczyn roku. A jeszcze bardziej z nagrody dziennikarzy. Sama wykonuje ten zawód od kilku lat i poczuła się dumna, że podjęli taką decyzję. Chciała go poznać. Porozmawiać z nim. Dowiedzieć się, dlaczego to zrobił. Tego dnia on nie ma dla niej czasu.

Spotykają się w lipcu 2012 r. na stacji benzynowej w Augustowie. On zabiera ją do rodzinnej Pruski Wielkiej. Rozmawiają pięć godzin bez przerwy. Okazuje się, że dzieli ich wszystko. Łączy tylko jeden temat: bieganie.

Piotr przebiegł w życiu kilkadziesiąt tysięcy kilometrów, zdarł setki par butów, startował w najtrudniejszych ultramaratonach świata. Podczas biegu z Aten do Sparty, na dystansie 246 km, był drugi. Nie udało się to wcześniej żadnemu Polakowi. Przebiegł kilka razy do Grecji, przemierzył w ten sposób Polskę, dotarł truchtem nad Balaton. Uzależnił się od tego. Bez biegania, był jak alkoholik bez wódki.  Cierpiała na tym jego rodzina. W 2010 r. obiecał sobie i żonie, że przestanie. Musi tylko pobiec swój ostatni maraton. Dookoła świata. Przez 365 dni chciał pokonać 20 tys. km na trzech kontynentach. Samotnie, ciągnąc za sobą cały swój ekwipunek. Udało się.

Od tego czasu nie biega, bo jak twierdzi, człowiek jest wart tyle, ile jego słowo. W odwyku pomaga mu rower i domowa siłownia. W przyszłym roku planuje pojechać na dwóch kołach na Syberię. A na razie pracuje w firmie budowlanej i próbuje odnaleźć się w domu. W którym, w czasie jego nieobecności, zaczął rządzić pies.

Julia przebiegła w życiu kilkaset kilometrów. W tym maraton w Mediolanie i kilka innych ulicznych biegów. Niegdy nie była nawet blisko stanięcia na podium. Obecnie przygotowuje się  do pokonania 42,2 km w Chicago. Nie ciągnie za sobą wózka, nie lubi samotności. Zawodowo zwiedza świat. Nie lubi robić tego biegiem. Musi mieć czas, by zrozumieć ludzi, kultury, obyczaje. I żeby to opisać na łamach magazynu National Geographic Traveler, w którym pracuje.

[like xfbml=true action=recommend layout=standard].