Kiedy jestem na pustyni (…) tam zachowuję się inaczej, widzę jakim jestem człowiekiem naprawdę i mam taki cel, bardzo zależałoby mi na tym, żebym takim człowiekiem został też po powrocie.
Tam życie sprowadza się do prostych schematów (…), na co dzień nie cierpię rutyny (…), a na wyprawie rutyna jest tym co lubię najbardziej – czyli wstaję rano, jemy, idziemy, jest wysiłek, wysiłek, jemy, śpimy. I codziennie, codziennie. Dla mnie to nie jest monotonne. Bardzo lubię to sprowadzenie życia do najprostszych czynności.
… bo ja popełniłem może błąd, może nie, czasem tego żałuję, po prostu zamieniłem podróżowanie, moją pasję, zamieniłem w pracę. To jest duża pułapka, bo kiedy jedziecie na jedną, drugą, trzecią wyprawę, która polega na tym, że zarabiacie na niej, czyli robicie fotografie, piszecie o tym, albo prowadzicie ludzi, to już potem trochę nie starcza siły na własne wyprawy.
Fot. Arkadiusz Kościelski

0 comments on “Samotne podróżowanie Mateusza Waligóry”Add yours →